Rozładował misie telefon przed 12, czyli południem. Bo chciałem całemu światu pochwalić się na FB zdjęciem i zdjęciem. Bluetooth prąd zżera. I w sumie dobrze, że tak się stało. Ruszyłem w miasto jak 25 lat temu. Sam, bez łączności ze światem, możliwości umówienia się w konkretnym miejscu, sprawdzenia, gdzie kto przebywa. Ale z nadzieją, że spotkam jak najwięcej znajomych osób.

Najbardziej zabawne powitanie w historii Jarocina jakie pamiętam? „Ooo, a co Ty tu robisz?” – Zadane przez dwie dziewczyny, które na swoim osiedlu pod kopalnią widywałem najczęściej w mundurkach harcerskich. To chyba ja więc powinienem je im wtedy zadać?

Alex w tym roku przebił. Brawo! „A ja tak sobie idę, patrzę kątem oka i myślę: Tu festiwal i fani, a tutaj starszy pan sobie przycupnął na ławce w parku i odpoczywa..” 😉

Nie mając telefonu nie mogłem zrobić przewrotnego zdjęcia „inna modern FB stylee”: pysznego sernika z malinami i mrożonej kawy w klimatyzowanej kawiarni. Piknik.

Piknik. Tak ze wzgardą mówią oponenci festiwalu ostatnimi laty. A ja jakoś lepiej się czuję nie musząc patrzeć czy zza węgła nie wybiegnie kilku łysych/włochatych bandziorków chcących nawiązać kontakt. Najczęściej fizyczny. Czy nie wylegitymuje mnie milicja za wygląd, pomalowane paznokcie, napisy na koszulce.

„Chyba Pani nie wie, co się w tym Jarocinie dzieje?!?!” – przerażonym głosem powiedział dyrektor ogólniaka mojej mamie. Została wezwana, bo dready, za krótkie spodnie, niedobry wygląd. Najpierw zaoponowała, że dopóki ubranie czyste to nie widzi problemu. A dobiła go zdaniem, które do dzisiaj wzbudza szeroki uśmiech na mej twarzy (sobie wyobrażam jego minę…):

„Byłam z synem w Jarocinie w tym i zeszłym roku i bardzo mi się tam podobało!”

No i wykrakała 😉 To właśnie widzę tutaj od kilku lat. Mnie wzrusza widok nastolatków w koszulkach Farben Lehre, Pidżama Porno, Kult, Armia, Izrael, Dżem maszerujących u boku swoich rodziców ulicą Św. Ducha.

Na szczęście jest i młodzież i młodzież, która inspiruje nas corocznie do kontynuowania tej ciężkiej i niewdzięcznej pracy.

Przypominania ciągle i głośno, że ich ulubiony alkohol, na który wydają wszystkie własne i wysępione pieniądze jest produkowany przez międzynarodowe koncerny (których tak nienawidzą!) alkoholowe. A te koncerny aby zarabiać ogromne pieniądze podpisują koncesyjne umowy z tym pierdolonym przez nich systemem (no bo nie kto inny jak Państwo ma monopol!) aby za ogromne haracze (ukryte w cenie) czyli akcyzę oddawać część zysku politykom. Którzy to politycy przecież wedle napisów na skórach i koszulkach okradają ich z tych pieniędzy kupując np. ubrania rodzinie. A resztę wydają na aparat przymusu: policję i wojsko, czyli naturalnych wrogów naszych bohaterów. Ot, taka ciekawa symbioza. Pamiętaj, że również i dzięki Tobie ten cyrk wciąż się kręci….

 

Jeśli nie chcesz być ofiarą systemu musisz zacząć decydować samemu.

I usłyszeliśmy to na zakończenie festiwalu. Już dzień wcześniej nie mogłem uwierzyć w Ostrowie Wielkopolskim gdy zmierzałem pod sceną. Skąd ja znam te dźwięki? „Hipokryci”? Oooo, ja Cię! Świetny show, świetny wybór utworów. Jasny przekaz dla nas wszystkich w 2013 roku, w roku Snowdena, Papieża Franciszka, społecznych protestów na całym świecie i kolejnego roku smoleńskiego:

Wolny naród musi być

Wolny naród !

Nie ma życia w zatrutych miastach

Nie ma życia w zatrutych rzekach

Wojna zabija dobre uczucia

Strach rozgania człowiecze zjednoczenie

Młody, młody, młody, młody, młody

Przebudź się !

Wolny naród musi być

Wolny naród

Wolny naród musi być

Wolny naród

Co powiedzą przyszłe generacje

Co powiedzą przyszłe pokolenie

O nienawiści i o przemocy

O nienawiści i o przemocy

O segregacji i dyskryminacji

O segregacji i dyskryminacji

Co powiedzą nasi synowie

Co powiedzą nasze dzieci

O nienawiści i o przemocy

O nienawiści i o przemocy

 

Co powiedzą gdy się dowiedzą?

Na jarocińską scenę hip hop wprowadził Vienio. Któż inny miałby to zrobić? To ziom, który wydał płytę z jasnym czytelnym przekazem, będącym klarownym nawiązaniem do tego co przez całe lat 80 słyszeliśmy ze sceny w Jarocinie. Szczęka poszła mi w dół przy znakomicie funkującej „Polskiej Złotej Młodzieży” Dezertera i to wszystko na żywo. Świetne zakończenie festiwalu.

Eeech (głęboki wdech), Jarocin! Jak ja lubię tu przyjeżdżać!

 

PS 1: I tylko to jedzenie.. Łukasz, jesteś wegetarianinem, wciąż nie mogę pojąć dlaczego nie dbasz o nasze żołądki… Co roku mnie zwodzisz tą samą historią.. 😉 A jeszcze nie trafiłem na zjadliwą pizzę w tym mieście, gdzie każdy sos do makaronu jest ze zwierzętami. Ktoś pomoże?

 

PS2: Koncert Izraela genialny, ale zwycięzcą dnia okazał się być Paweł Bogocz. You made my (not even) day, but whole the week, ziom! Dzięki!